Literatura

Formuła realizmu odwoływała się do XIX-wiecznych wzorów prozy realistycznej i poezji społecznej. Standardowe dzieło spełniało postulaty: typowości opisywanych sytuacji, ideologicznej motywacji rozwoju akcji i romantyki rewolucyjnej. Narracja wyrażała przesłanie dydaktyczne. Wyraźnie była zarysowana granica między postaciami pozytywnymi i negatywnymi. Prekursorem prozy socrealistycznej według oficjalnego stanowiska był Maksim Gorki, jako autor powieści Matka. Innymi sztandarowymi przykładami literatury prasocrealistycznej były Cichy Don Michaiła Szołochowa, Opowieść o prawdziwym człowieku Borisa Polewoja, Jak hartowała się stal Mikołaja Ostrowskiego. Założenia socjalizmu najpełniej realizowała tak zwana literatura produkcyjna, której pierwowzorem była powieść Cement Fiodora Gładkowa. Poezja socrealistyczna cechowała się skrajnie konwencjonalną formą, używaniem wieloosobowego podmiotu lirycznego i patosem, ale główną jej cechą było służalcze, propagandowe zakłamanie. W Polsce socrealizm w literaturze został oficjalnie ogłoszony za obowiązujący w 1949 r. na zjeździe ZZLP w Szczecinie. Do głównych osiągnięć realizmu socjalistycznego zaliczano utwory takie jak: Nr 16 produkuje Jana Wilczka, Węgiel Aleksandra Ścibora-Rylskiego, Obywatele Kazimierza Brandysa, Władza Tadeusza Konwickiego, w poezji Poemat o Dzierżyńskim i Kantata o Bierucie Leopolda Lewina, Słowo o Stalinie Władysława Broniewskiego, itd. Zagadnienie poddawania się pisarzy dyktatowi socrealizmu jest złożone, i niesłuszną byłaby jego uproszczona ocena. Po pierwsze znaczna liczba Polaków (zwłaszcza młodych) w tym także pisarzy, po II wojnie światowej szczerze uwierzyła wszechobejmującej, bardzo zręcznej komunistycznej propagandzie. Po drugie, Państwo było praktycznie jedynym pracodawcą i miało całkowity monopol (gwarantowany groźbą uwięzienia) na publikowanie czegokolwiek, więc wyborem pisarza było poddać się (częściowo lub całkowicie) lub porzucić pisanie i szukać innej pracy. Nadzieje że wielu pisarzy będzie "pisać do szuflady" nie spełniły się, gdyż potęga nacisku komunistycznej rzeczywistości nie dawała żadnych nadziei na jej zakończenie w dającej się przewidzieć przyszłości. Pisarzy zniewolonych można było podzielić na dwie, częściowo przenikające się grupy: poddających się minimalnie i z oporami, oraz tych których można by określić mianem "janczarów". W Ministerstwie Kultury oraz we władzach Związku Literatów Polskich dominowała kategoria "Judaszy", którzy narzucali terror i gnębili niepokornych, np.: Putrament który groził Gałczyńskiemu: "Towarzyszu Gałczyński! My tego kanarka wygonimy wam z głowy" – i poeta umarł w skrajnej nędzy. Wspominanie po nazwisku winowajców socrealizmu może budzić opory, jednak wymaga tego prawda historyczna. Należy pamiętać że literatura stanowiła wówczas ważny element propagandy dla Państwa (nazywało ono pisarzy "inżynierami dusz ludzkich"), zatem działalność pisarzy czy np. twórców "pieśni masowych" nie była wtedy moralnie neutralną. Jednym z nazwisk wartych wymienienia jest nazwisko Damski, noszone przez gorliwego działacza polityczno-literackiego, który oficjalnie oznajmił na (przymusowym) zebraniu: "Teraz, kiedy robotnicy i chłopi z ogromnym poświęceniem wykonują swoje codzienne normy produkcyjne, niezbędne dla realizacji zadań Wielkiego Planu Sześcioletniego, my pisarze nie możemy pozostawać w tyle! Nasza praca też jest częścią Planu Sześcioletniego więc też musi być wykonywana według norm produkcyjnych, a nie według swojego widzimisię! Druga sprawa! Większość pisarzy pracuje ofiarnie, ale niektórzy nasi Towarzysze ociągają się w pracy! Państwo hojnie wynagradza pisarzy za pracę, ale nie ma powodu żeby pisarz-leniuch dostawał stawki takie same co przodownik pracy pisarskiej. Proponuję by Władze Państwowe zróżnicowały stawki autorskie, nadając naszym książkom i artykułom prasowym kategorie zgodne z ich wartością społeczną!" Natomiast fraszkopisarz Jan Sztaudynger skomentował te propozycje następująco: "W moim życiu wiele już penisów widziałem, ale damskiego zobaczyłem dziś po raz pierwszy". Po czym napisał fraszkę: "Który wymyślasz normy, i ustalasz stawki! O, Ty, nasz Przełożony! (z jednej do drugiej nogawki)". Obecnie to już tylko historyczna anegdota, ale wówczas za mniej szkodliwe dowcipy aresztowano i używano przemocy wobec ludzi, więc Sztaudynger, zniewolony jak wszyscy, stanowi przykład oporu moralnego, niezależnego od konsekwencji.